WolneDni.pl - Noclegi, kwatery, hotele, apartamenty, domki letniskowe, agroturystyki od morza po góry.

Zabytkowa Studnia w Prudniku

Atrakcje » INNE ATRAKCJE

woj. opolskie
Prudnik , 48-200
Sobieskiego

.
Cena: bezpłatne
Inne atrakcje Zabytkowa Studnia w Prudniku 1 Inne atrakcje Zabytkowa Studnia w Prudniku 2
Opis

Stylizowana studnia w Prudniku. Odkryto ją w trakcie przebudowy ulicy Sobieskiego. Pochodzenie studni datowane jest na przełom XVII i XVIII wieku. "Miasto prawdopodobnie już w XVI wieku miało własny system rozprowadzania wody"

Prudnicka studnia nadbudowana została granitową kostką. Z góry przykryto ją szybą udaroodporną. Całość wieńczy korona z kutej stali łączona na nity. Studnia jest oświetlona od wewnątrz.

Z powstałą studnią wiąże się następująca legenda:

Dawno temu żyła w Prudniku piękna dziewczyna. Najstarsi ludzie nie pamiętają jak miała na imię - wszyscy znali jej pseudonim - nazywano ją Wiewióra, bo włosy miała bujne i trochę brązowe. Miała dobre serce, wrażliwe na potrzeby innych. Żyła z mama tatą, bratem i siostrą. Kochała pewnego mężczyznę o imieniu Wawrzek. Spotykali się rozmawiali, byli nawet przyjaciółmi, ale któż zrozumie serce kobiety - Wiewióra poślubiła innego. I można by zakończyć tą historię, gdyby nie ich spotkanie po latach, bo ona bardzo chciała powiedzieć Wawrzkowi o swoim nieudanym życiu, o problemach, o przeżywanych kłopotach i trudnościach. Chciała mu opowiedzieć o tym że jednak nadal go kocha, bo go zawsze kochała, że tęskni za nim, cierpi i że nie jest szczęśliwa. Kiedy skończyła swoją opowieść usłyszała: "Ja też cie kocham, jesteś mi potrzebna". I był bardzo szczęśliwa. Choć spotykali się rzadko, tęsknili za sobą.
Daliby wszystko, żeby być razem, ale to było chwilowo niemożliwe. Więc wpadli na pomysł - zróbmy coś, co będzie na zawsze znakiem naszej miłości, co będzie też ludziom mówić, że jedynie miłość jest ważna, że miłość czyni szczęśliwym, choć może sprawiać wiele bólu i cierpienia. Myśleli długo. Któregoś dnia Wiewióra powiedziała Wawrzkowi: "Kochany mój wykop studnię. W mojej dzielnicy przy Bramie Dolnej mamy kłopoty z wodą. Musimy ją przynosić w cebrzykach ze studni na Rynku,a to jest daleko. W ciepłe i słoneczne dni to nie jest problemem , ale gdy pada deszcz lub śnieg, tak trudno iść z naczyniami".
Pomysł spodobał się Wawrzkowi. Jeśli Bóg zechce, dotrze do wody i sprawi Wiewiórze i ludziom radość i szczęście, jeśli nie zechce, nie trafi na wodę, niech Bóg przyjmie ten nadludzki wysiłek, niech błogosławi Wiewiórze i niech sprawi, by byli razem w niebie, skoro nie mogli być tu razem na ziemi. Pan burmistrz wyraził zgodę na wykopanie studni, szef straży miejskiej dał pomocników i Wawrzek, uczyniwszy znak krzyża świętego, rozpoczął pracę Był szczęśliwy, bo jego poczynania dyskretnie obserwowała z okna pobliskiego domu pani jego serca - Wiewióra.

Mijały dni. Wawrzek i pomocnicy odnoszący na bok wydobyty urobek pracowali wytrwale. Przychodziły momenty zwątpienia i chwile kiedy stawiali sobie pytanie: czy to ma sens? Czasami ktoś przechodził obok i stukał się w czoło. Wawrzek jednak całą energię wkładał w pracę, wspierany wzrokiem i słowami kochanej Wiewióry. Z każdym dniem kopał głębiej, ale też z każdym dniem było też ciężej. Czy da rade? Minął już miesiąc, potem drugi. Ziemia najpierw piaszczysta stawała się gliniasta czasami trafiał na resztki starych budowli, spotykał też kamienie. Ludzie w pierwszych dniach ciekawi tego, co się dzieje w ich mieście, teraz przechodzili obojetnie. Mijały dni....

Pewnego sierpniowego dnia, późnym popołudniem, kilof, którym uderzał o ziemię, a potem łopata, którą wkładał wykopaną ziemię do płóciennych worków weszły w ziemie lekko i bez wysiłku. Zadrżało jego serce Czyżby trafił na żyłę wodną? Dotknął wierzchniej warstwy - była mokra - czy to woda? Następnego dnia umówił sie z pomocnikami, że gdy wytryśnie woda i usłyszą jej szum, żeby go natychmiast wyciągnęli. I tak sie stało. Z nową energią rozpoczął kopanie, czując że zbliża się do wody. W pewnym momencie kilof, jakby przecinając skórę ziemi utonął w w odzie, która bulgocąc powiększała dziurę i wypełniła dno studni. Pomocnicy usłyszeli hałas. Wawrzek uczepił się liny, zdążył jeszcze porwać kilof i był wyciągany na powierzchnię. Wewnątrz kłębiła się woda, podnosiła się, rosła Wawrzek przyklęknął przy otworze i patrzył szczęśliwym wzrokiem na wzburzoną taflę wody. W oknie stała Wiewióra, i aby nie krzyczeć ze szczęścia i radości, swoje usta zakryła dłońmi. Pomocnicy klaskali, a przechodzący obywatele miasta,zatrzymywali się. Przybywali też inni, bo wieść o wodzie rozeszła się bardzo szybko. Wawrzek podniósł głowę, a jego wzrok spotkał szczęśliwe oczy wiewióry. Cichutko szepnął "Kocham cię i nigdy cię nie zapomnę. A studnia to będzie przypominać". I mówi historia, że czasami widywano ich razem przy tej studni, która przez kilka wieków służyła obywatelom Królewskiego, Carskiego i Prymasowskiego Miasta. Widywano ich szczęśliwych ze sobą i szczęśliwych radością ludzi, korzystających ze studni. Byli szczęśliwi szczęściem innych, bo sami nie mogli być razem. I studnia ta po dzień dzisiejszy, i po ostatni dzień istnienia świata, a nawet dzień dłużej, będzie mówić - Kocham cię.

Miejscowości w regionie

Noclegi
w pobliżu

Dodaj nocleg